fbpx

roses-821705_1280

Baaaardzo powoli zbliżamy się do końca naszego projektu! Trzeba ten czas wykorzystać jak najlepiej! Mam nadzieję, że wszystko u Was dobrze i prężnie działacie! Mam wrażenie, że w tym tygodniu skupiłam się głównie na naturalnych suplementach i wrażeniach zmysłowych z przerwą na kawę! Ale terapia zapachami i kolorami to naprawdę wspomagające techniki walki o zdrowie ciała, psychiki. Wspomagamy funkcjonowanie różnych narządów, wspieramy odporność lub po prostu poprawiamy sobie nastrój. Dobry nastrój to klucz do dobrego samopoczucia i zdrowia, pamiętajcie!

Algi w walce o zdrowie

Słyszeliście o niesamowitych właściwościach i bogactwie odżywczym alg, a dokładnie spiruliny i chlorelli? To jedne z produktów uznane jako superfood. Najbardziej znane z odtruwających i oczyszczających właściwości. Korzystacie? Jakieś doświadczenia?

 Spirulina

Słodkowodna alga, obfita w białko (70%). Występuje w wielu odmianach z barwnikiem zielonym(chlorofil) czy niebieskim (fikocyjanina). Barwniki niebieskie mają właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne, odtruwające, hepatoprotekcyjne, wpływa na system immunologiczny. Spirulina zawiera kwas gamma linolenowy bierze udział w biosyntezie substancji, które obniżają ciśnienie krwi, zmniejszają ryzyko zakrzepów wewnątrznaczyniowych, działają przeciwzapalnie, wzmagają aktywność układu immunologicznego, łagodzą objawy napięcia przedmiesiączkowego, wpływają na wygląd skóry, włosów i paznokci. Nazywana również zielonym mięsem, dzięki dużej zawartości pełnowartościowego białka, z powodzeniem może być stosowana przez wegetarian w bilansowaniu diety.

 Chlorofil składem jest podobny do krwi. Hamuje rozwój komórek nowotworowych, zapobiega uszkodzeniu zdrowych, wspomaga leczenie anemii, neutralizuje toksyny i metale ciężkie, usuwa pozostałości po lekach, uszczelnia naczynia krwionośne, stymuluje pracę układu immunologicznego. Zawiera kumulacje ilości odżywczych składników – witamin, minerałów, kwasów tłuszczowych. Wykazano że spirulina pomaga i wspiera rozwój dobrej flory bakteryjnej w jelitach, które może pomóc w utrzymaniu Candida pod kontrolą. Dawka 6-10g na dzień profilaktycznie, terapeutyczne –  11-20 g. Można stosować jako dodatek do koktajlu.

Chlorella

Podobna to spiruliny alga. Chlorella zawiera więcej witaminy B12 niż wątroba wołowa, 50 razy więcej chlorofilu niż lucerna (jest najbogatszym znanym źródłem chlorofilu, stąd też jej nazwa), a także wiele rzadkich mikro i makro elementów. Znana ze swoich odtruwających właściwości. Potrafi zbierać i wiązać metale ciężkie w organizmie, pomaga detoksyfikować wątrobę, wspomaga trawienie i wydalanie, łagodzi stany zapale. Może być pomocna przy leczeniu candidy, zapaleniu trzustki, anemii, chorób autoimmunologicznych. Dzięki chlorofilowi potrafi oczyścić z: alkoholu, metali ciężkich, rtęci, ołowiu czy kadmu, pestycydów, herbicydów, PCB, DDT – powstające z obróbki termicznej. Chlorella posiada właściwości detoksykacyjne za sprawą ściany komórkowej, jak również dzięki zawartości samej komórki. Specjalna budowa ściany komórkowej przyciąga i wiąże szkodliwe substancje takie jak metale ciężkie czy pestycydy tym samym zapobiegając ich przeniknięcie do organizmu. W chlorelli stwierdzono najwyższe stężenie chlorofilu wśród wszystkich innych znanych produktów spożywczych. Wspiera regenerację organizmu, bo ma właściwości namnażania się. Wspomaga trawienie dzięki zawartości enzymów, i wpływa na wzrost dobrych bakterii jelitowych.  Jest pomocna przy zaparciach i infekcjach wirusowych, chorobach wrzodowych i skórnych, alergiach, zapaleniu stawów, miażdżycy naczyń krwionośnych, podwyższonym poziomie cholesterolu, wysokiemu ciśnieniu krwi, problemach z sercem, cukrzycy, zespole Epsteina-Barra, przewlekłym zmęczeniu, chorobach związanych z drożdżami Candida. Dla oczyszczenia trzeba stosować regularnie przez ok. 6 miesięcy. Profilaktycznie 3 g/ dzień, leczniczo – 5-7 g. Ważne jest to, jaka jest zawartość chlorofilu. Minimalna, jedna porcja to 500mg, z czego 10 mg powinien stanowić chlorofil. Preparat powinien być przechowywany w szklanych, ciemnych opakowaniach.

Dzień Super Kobiet!

W Dzień Kobiet powinnyśmy bardziej niż zwykle docenić siebie! Nie czekać na fanfary, tylko zrobić coś dla siebie. Przemyśleć to jak układamy sobie życie, czy ono jest nasze czy podporządkowane innym. Szczęśliwa w swoim ciele i ze swoją głową możesz być jedynie najlepszym wsparciem dla innych. Tak często o tym zapominamy! Dlatego z okazji Dnia Kobiet życzę Wam, abyście pamiętały o sobie, że jesteście cudowne mimo wszystko. Żeby żyć dla kogoś, trzeba najpierw żyć całym sobą dla siebie!

Szukasz sposobu na świętowanie? Zajrzyj! Dzień Kobiet można organizować sobie częściej niż raz w roku!

Zapach 

Lubimy, kiedy wokół nas ładnie pachnie. Otaczamy się zapachami, nasze ciało, pokój, dom, samochód. Kupujemy perfumy dobierając do pory roku, nastroju czy osobowości. Wybieramy zapachowe świece i specjalne odświeżacze do powietrza. Z tymi ostatnimi jest problem, coraz więcej mówi się o ich szkodliwych dla zdrowia właściwościach. Sporo pięknie pachnących odświeżaczy powietrza zawiera szkodliwe lotne związki (VOC), m.in. formaldehyd, destylaty ropy naftowej, benzyny oraz limonen. Substancje te są znane z tego, że mogą powodować astmę i inne objawy infekcji dróg oddechowych, a także podrażnienie oczu, uszkodzenia kości i białaczkę.

Dlatego może lepiej dogadzać sobie naturalnymi olejkami w postaci olejków. Pamiętajmy jednak, aby wybierać te eteryczne, a nie zapachowe, które są mieszaniną eterycznych i syntetycznych, a więc nie są naturalne. Stosowane bezpośrednio mogą nawet uczulać! Możemy dodawać je do nawilżaczy powietrza czy specjalnych kominków zapachowych ze świecami. Czy zapachy mogą leczyć? Na pewno potrafią poprawić humor, ukoić nerwy czy rozpalić zmysły. Działają na układ limbiczny w mózgu, który pierwotnie związany był z węchem, natomiast liczne badania wskazały na jego powiązanie z emocjami i popędami, takimi jak głód, popęd seksualny czy agresja. Dlatego właśnie zapachy mogą nam pomóc się uspokoić, mogą nas „nakręcić” czy wywoływać uczucie głodu. Z tego też powodu zapachy wykorzystywane są do leczenia i mówi się o aromaterapii. Jest mnóstwo olejków do wyboru, warto zwracać uwagę czy są one naturalne czy zawierają dodatkowe, sztuczne ulepszacze. Jakie zapachy dobrze na nas działają i w jaki sposób?

  • Lawenda. Działa kojąco i uspokajająco, potrafi pomóc zszarganym nerwom i jest pomocna w wieczornym wyciszeniu i kłopotach z zasypianiem. Z tego powodu często kosmetyki do kąpieli dla dzieci są o zapachu lawendy właśnie.
  • Cytrusy, grejpfrut i pomarańcza. Działają aktywizująco, poprawiają humor, dodają energii. Hamują lęk i złość, a także ratują w przemęczeniu. Mają też właściwości antybakteryjne i odświeżające.
  • Paczulowy. Działa bakteriobójczo, uspokajająco i przeciw depresyjnie. Zapachowy afrodyzjak, który za czasem szlachetnieje (ulega bukietowaniu).
  • Rozmarynowy. Działa bakteriobójczo, wzmacniająco i rozkurczowo. Stosowany przy zmęczeniu, bólach mięśniowych, odstrasza owady.
  • Ylang ylang. Pomaga walczyć z depresją i stresem. Podnosi ciśnienie i pozwala wrócić do równowagi.
  • Działa antyseptycznie i rozgrzewająco. Stosowany przy wyczerpaniu, a także kłopotach z trawieniem.
  • Anyż. Działa bakteriobójczo, pomaga walczyć z pasożytami. Wspomaga laktację u kobiet. Wzmaga wydzielanie soku żołądkowego.
  • Cedr. Ma działanie uspakajające i wzmacniające. Stosowany przy infekcjach górnych dróg oddechowych, zapaleniu pęcherza moczowego, trądziku i łupieżu, działa przeciwlękowo przy stanach depresyjnych.
  • Mięta. I jej główny składnik – mentol. Zwiększa wydzielanie żółci w wątrobie, ułatwia trawienie, działa rozkurczowo na cały układ pokarmowy, działa przeciwbakteryjnie. Stosowany zewnętrznie działa bardzo silnie bakteriobójczo. Działa również jako środek przeciwbólowy.
  • Sosnowy. Ma działanie bakteriobójcze, wykrztuśne, rozkurczowe. Kąpiel sosnowa pobudza krążenie krwi w naczyniach obwodowych zmniejsza bóle reumatyczne, działa uspokajająco. Stosowany również przy lekkich nieżytach górnych dróg oddechowych (gardła, krtani, nosa i oskrzeli). Odświeża powietrze w pomieszczeniach.
  • Bergamotkowy. Działa antyseptyczne, rozkurczowo. Pobudza apetyt i jest stosowany przy infekcjach górnych dróg oddechowych, działa przeciwlękowo przy stanach depresyjnych.
  • Drzewo herbaciane. Olejek ten ma przede wszystkim działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. Dzięki temu może być skutecznym środkiem wspomagającym leczenie różnego rodzaju infekcji. Często stosuje się go w leczeniu grzybicy stóp w formie nierozcieńczonej, a także jako składnik maści i zasypek. Działa leczniczo, a stosowany regularnie, zapobiega nawrotom grzybicy i likwiduje nieprzyjemny zapach przy nadmiernej potliwości stóp. Jest składnikiem kosmetyków o działaniu przeciwtrądzikowym.

Jak stosować olejki?

  • Lampki (kominki) aromatyczne czy mechaniczne rozpylacze.
  • Kąpiel z dodatkami naturalnych olejków.
  • Odświeżacze do samochodu. Skropiony skrawek materiału.
  • Zwróć uwagę na jakość olejku! Eteryczny, a nie zapachowy olejek to dobre rozwiązanie!
  • Masaże. Również wybieraj jak najbardziej naturalne i sprawdzaj reakcje skóry. Dodawaj kilka kropli do oleju naturalnego (oliwka, olej kokosowy),żeby nie było zbyt dużego stężenia.

Kawa kontra kawa

Co rusz pojawiają się argumenty, najpewniej amerykańskich naukowców, na temat zdrowotnego albo wręcz szkodliwego wpływu picia kawy na zdrowie. Próbuje się nas przekonać do picia yerby, zielonych koktajli czy macy i prosi o definitywne odrzucenie kawy. Z drugiej strony pojawiają się głosy, że kawa ma też dobroczynne właściwości i pita w umiarze nie szkodzi ani zdrowiu, ani diecie. Następna kwestia, jakby tego było mało, kiedy już zdecydujemy się, że jednak pijemy, to jaką? Rozpuszczalna czy parzona? Mocne espresso czy latte?

W moim odczuciu, tak jak ze wszystkim, najważniejszy jest umiar i zachowanie równowagi. Oczywiście picie 5 kaw dziennie, rozpoczynanie dnia od filiżanki kawy nie jest dobrym pomysłem. Po pierwsze może podrażnić nasze jelita (pita na czczo), po drugie źle wpływa na przyswajanie witamin i minerałów (dużo kawy). Warto z ciekawości sprawdzić czy nasze „uzależnienie” od kawy wynika z ilości kofeiny we krwi czy to nawyk picia kawy. Ja np. jestem w stanie wypić kawę godzinę przed pójściem spać, bo mam na nią ochotę, a godzinę później o tak padam. Dla urozmaicenia swojej diety warto próbować zamienników kawy, które właściwie, w przeciwieństwie do czarnej, nie mają skutków ubocznych. Natomiast yerba, zielona herbata czy maca zawierają mnóstwo antyoksydantów i wspierają rożne funkcje życiowe, a nie tylko dodają chwilowo energii. Yerba mate jest szczególnie bogata w magnez, mangan, potas, które kawa wypłukuje. Naukowcy potwierdzili, że yerba mate ma właściwości przeciwutleniające, przeciwzapalne, przeciwnowotworowe, ochronnie na serce, pobudzające, przeciwgrzybicze. Obniża poziom złego cholesterolu (LDL), chroni przed otyłością i pomaga w walce z nadwagą, wspomaga trawienie. Natomiast maca pobudza energetycznie i wzmacnia wytrzymałość fizyczną organizmu, działa korzystnie na gospodarkę hormonalną, wspomaga walkę z anemią. Można też skorzystać z żeńszenia syberyjskiego, który dzięki zawartym Eleuterozydom pobudza ośrodkowy układ nerwowy, zwiększa zdolności adaptacyjne organizmu, podnosi wydolność psychiczną i fizyczną. Poprawia ogólne samopoczucie, wywierając wpływ immunostymulujący, zwiększa tolerancję na stres. To kilka alternatyw dla kawy.

A co jeśli nie zamierzamy z niej rezygnować? Może się na coś przyda oprócz dodatku do ciastka! Picie kawy zmniejsza ryzyko wystąpienia depresji u kobiet nawet do 15%. Wpływa również na wystąpienie udaru, zmniejsza ryzyko nawet o 17%. Dzięki swoim właściwościom antybakteryjnym przeciwdziała występowaniu próchnicy, pozostają jednak przebarwienia… Kawa poprawia również pamięć krótkotrwałą i zdolności poznawcze, jednak w nadmiarze może wywołać rozdrażnienie i uczucie niepokoju. Mieliście kiedyś kołatanie serca po nadmiarze kawy, to właśnie to! Duże spożycie kofeiny zawartej w kawie może skutkować problemami z nietrzymaniem moczu o kobiet. Po 7 filiżankach mocnej kawy możesz spodziewać się nawet halucynacji, drgawek, pobudzenia i spadku nastroju jednocześnie. Zachęcam do umiaru jednak! Bezpieczna dawka, co nie oznacza, że zdrowa, kofeiny na dzień to 600 mg czyli około 5 filiżanek. Natomiast dla ciekawości, dawka śmiertelna to jednorazowo 10 g kofeiny, ale chyba ciężko miałabyś wypić 80 filiżanek kawy!

Rozpuszczalna czy naturalna? Kawa rozpuszczalna powstaje w wyniku pewnych skomplikowanych procesów produkcyjnych. Proces technologiczny podczas, którego wytwarzana jest kawa rozpuszczalna polega na rozkruszaniu ziaren i przepuszczaniu ich przez strumień gorącej wody pod wysokim ciśnieniem. Daje to producentom możliwość manipulowania jej smakiem, dodawania różnego rodzaju polepszaczy i sztucznych substancji. Dodatkowo kawa rozpuszczalna wytwarzana jest z najgorszego rodzaju ziaren, bo trudno to później zweryfikować. Warto sprawdzać czy kawa to arabica, a nie robusta- gorszej jakości. Kawa parzona zawiera również stosunkowo więcej kofeiny, jeżeli na efekcie pobudzenia nam zależy, wybierajmy właśnie naturalną. Jednak uważa się, że kawa parzona zawiera niezdrowe związki eteryczne i substancje drażniące, które w dużej ilości są dla nas szkodliwe.

Co robić? Jak pić? Przede wszystkim z umiarem! Po drugie bez specjalnych dodatków, jedynie z mlekiem. Unikaj kaw kilka w jednym oraz wypasionych wersji z syropami i dodatkami, to tak w trosce o sylwetkę. Natomiast jeśli lubimy kawę, to dlaczego całkowicie z niej rezygnować? Naprawdę nie ma potrzeby, wszystko szkodzi w nadmiarze. W umiarze tkwi argument usprawiedliwiający picie kawy! W moim przekonaniu maksimum umiaru to 3 dziennie.

Suplementy z dalekich stron

Zdrowa żywność staje się coraz bardziej popularna, na szczęście. Pojawiają się, co rusz nowe sklepy ze zdrowymi, naturalnymi produktami. Oczywiście nie zwalnia nas to z czytania etykiet i upewniania się co wkładamy do koszyka. Niestety, ale również zdrowe z założenia produkty zawierają różne barwniki czy słodziki. Na tych samych sklepowych półkach rzucają nam się nowe, nieznane, czasem ciężkie do wypowiedzenia nazwy produktów. Sprowadza się coraz więcej ziołowych, roślinnych produktów z różnych stron świata. Warto zdobywać wiedzę na temat tych superfood, które nierzadko są bombami prozdrowotnych związków, czy pomagają naturalnie zwalczać grzyby, pasożyty i toksyny. Sama się w tym wszystkim gubię, ale postanowiłam wybrać i opisać kilka produktów, z nazwami których naprawdę ciężko się spotkać. Albo przynajmniej subiektywnie, ja ich nie znałam. Natomiast po wczytaniu się stwierdzam, że warto się nimi zainteresować!

  • Moringa. Stanowi skoncentrowane źródło białka, błonnika, przeciwutleniaczy i nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz witamin, aminokwasów i związków mineralnych. Naturalne bogactwo Moringa może/pomaga przywrócić witalność, odzyskać energię, wzmocnić odporność, zniwelować zmęczenie, poprawić kondycję psychofizyczną organizmu. Liście Moringa stanowią jedno z najbogatszych źródeł przeciwutleniaczy, których zadaniem jest zwaczanie wolnych rodników, a w efekcie opóźnienie procesów starzenia, zachowanie młodego wyglądu skóry oraz ochrona wszystkich komórek organizmu przed rozpadem.
  • Camu camu. Owoce pochodzą z ekologicznych drzew rosnących w Amazonii. Stanowią jedno z najbogatszych źródło witaminy C, znacznie przewyższające zawartością te najpopularniejsze. Zawierają duże ilości błonnika i przeciwutleniaczy. Sproszkowane Camu Camu cechuje się silnym działaniem przeciwutleniającym, wzmacniającym oraz lekko moczopędnym.
  • Neem. Miodła Indyjska używana jest w naturalnej, indyjskiej medycynie – ajuwerdzie. Jej wpływ na stan skóry oraz krwi opisywany jest w literaturze, jako szczególnie korzystny. Neem uznawane jest za doskonały preparat przeciwtrądzikowy. Antybakteryjne, przeciwzapalne i przeciwpasożytnicze działanie produktu zostało opisane w wielu publikacjach. Walczy z grzybami, wspiera odporność, poprawia jakość skóry i włosów.
  • Ashwagandha. Systematycznie spożywana zmniejsza podatność na stres oraz nastroje depresyjne, powstrzymuje procesy starzenia komórek, zapobiega ich niszczeniu oraz zachowuje na długo ich młodość. Posiada silne działanie przeciwutleniające, dzięki czemu nie tylko skóra zachowuje młody wygląd, ale też umysł i ciało zachowują sprawność, poprzez wzmacnianie wytrzymałości. Jej naturalne działanie obejmuje również podniesienie sprawności seksualnej, wzmocnienie układu immunologicznego oraz regulowanie hormonów i niwelowanie dolegliwości choroby reumatycznej.
  • Lucerna. Liście lucerny, zawierają znaczne ilości prowitaminy A, witamin B, C, D, E i K oraz soli mineralnych, potasu, żelaza, wapnia i fosforu. Stosowana jako suplement diety dla osób z anemią, w obniżaniu poziomu cukru u diabetyków czy w leczeniu wzdęć i wrzodów, bo poprawia mikroflorę jelit, a utrudnia rozwój grzybów (candidia).
  • Maca. Pobudza energetycznie i wzmacnia wytrzymałość fizyczną organizmu. W znacznym stopniu poprawia płodność i działa korzystnie na gospodarkę hormonalną. Spowalnia procesy starzenia, dzięki wchodzącym w jej skład antyoksydantom doprowadza do redukcji wolnych rodników. Dzięki zawartości żelaza wspomaga walkę z anemią.
  • Różeniec górski. Liczne badania wykazały, że różeniec górski może znacznie zmniejszyć zmęczenie psychiczne i fizyczne w warunkach napięcia, zwiększając poziom energii organizmu. Pomaga również wzmocnić wytrzymałość fizyczną organizmu. Przypisuje mu się również ochronę układu nerwowego przed stresem oksydacyjnym, polepszenie jakości snu, zwalczanie nastrojów depresyjnych, łagodzenie niepokoju i pomaganie w utrzymaniu odpowiedniego poziomu cukru we krwi.

Co wybieracie dla siebie?

Sekret sukcesu zarządzania czasem

Bardzo lubię zwrot zarządzanie w kontekście czasu, sukcesu, stresu. Mam wrażenie, że daje większe poczucie sprawczości. Radzenie sobie, czy nawet organizacja nie ma takiej siły jak rządzenie. I dobrze, bo swoim życiem powinniśmy umiejętnie rządzić i na ile to możliwe planować. Planować w kontekście wyznaczania celów, organizowania czasu pracy i odpoczynku. Nie chodzi o to, aby żyć z zegarkiem w ręku, to również może frustrować nas i otoczenie. Chodzi o znalezienie równowagi w organizowaniu swojego życia. Aby dobrze zarządzać zdrowiem, stresem, pracą trzeba odpowiednio zarządzać właśnie czasem.

Dodatkowy mój dzisiejszy wniosek to kwestia zarządzania czasem innych. Co mam na myśli? Nasza dezorganizacja powoduje kłopot dla innych ludzi. Nagłe odwoływanie, przesuwanie czy spóźnianie się. Nasze nieefektywne zarządzanie swoim kalendarzem sprawia kłopot i dezorganizuje życie innych, nawet jeśli im się wydaję, że planują swój czas dobrze. Rodzi to niepotrzebny stres, frustrację obu stron. Wagi zdarzeń losowych nikt nie zamierza podważać, ale przesuwanie, zamienianie to już kwestia złej organizacji i niekonsekwencji.

Nie jestem mistrzynią zarządzania swoim czasem  i sama mam w tej kwestii sporo do nadrobienia. Jednak w kontekście zarządzania czasem innych osób zawsze staram się być fair. Nauczyłam się mówić wprost, że nie mam na coś ochoty, albo nie będę mogła gdzieś być wcześniej niż godzinę przed. Czasem wychodzimy z założenia, że mniej przykrości sprawi odwołanie spotkania stosunkowo późno. To bardzo naiwne podejście.

W kwestii zarządzania czasem niepodważalną królową jest Edyta Zając, czerpiąc z jej wiedzy, chciałam przedstawić kilka narzędzi, z których  warto korzystać w podejmowaniu prób uporządkowania swojego życia.

  • Żeby efektywnie zarządzać swoim czasem, trzeba sprecyzować jakie mamy cele w życiu, te na bliższą przyszłość i te wielkie życiowe plany. Trudno organizować sobie czas, kiedy nie wiemy co chcemy z tym czasem robić. To chyba w miarę logiczne. Dlatego świetnie sprawdzają się listy 100 czy nawet 30 życiowych celów. Warto planować ogólnie jak będzie wyglądał kolejny rok naszego życia czy to w kontekście pracy czy urody i regeneracji.
  • Zeszyty, kalendarze, pamiętniki. To inwestycja w dobre planowanie czasu. Nieważne czy będzie to zeszyt kontrolowanego chaosu czy kalendarz z dniami i godzinami, ważne abyś miał miejsce na spisywanie spotkań, inspiracji, myśli, które pomogą nam zorganizować sobie lepiej przyszłość. Jeżeli czegoś nie spiszemy, to naprawdę łatwo nam to może umknąć. Mi umyka nieustannie!
  • Nowe technologie. Znak naszych czasów, że jedyną rzeczą z którą się nie rozstajemy jest telefon i laptop. Warto go wykorzystać do efektywnego zarządzania czasem. Mam na myśli podstawowy kalendarz, ale i coraz sprytniejsze aplikacje do zarządzania, planowania czy przypominania. To naprawdę usprawnia pracę i dodatkowo wpływa na zarządzanie czasem innych osób, które możemy włączyć do platform organizacyjnych. Nie jestem mistrzynią żadnych technologii, ale zaczynam doceniać!
  • Skrzynka spraw domowych – to mnie bardzo urzekło. Z doświadczenia wiem, że najłatwiej zginąć w papierach. Ja mam swoją czarną teczkę, gdzie wrzucam wszystko co ważne, co związane z pracą czy nauką i raz w tygodniu opróżniam ją i przerzucam poszczególne papiery tam gdzie ich najwłaściwsze miejsce.
  • Staraj się nie skakać z kwiatka na kwiatek, chodzi mi o życiowe plany. Nic tak nie dezorganizuje czasu jak trzymanie 5 srok za ogon i poświęcanie im niewystarczająco dużo uwagi. Jeśli wiesz, że nie podołasz tylu zadaniom, rozłóż ich wykonanie w czasie (od tego jest kalendarz i lista celów). Zarządzanie czasem ma rodzić efektywność i czystość w naszej głowie, a nie ciągłe zastanawianie się do czego włożyć w ręce.
  • Nie przesadzaj! Dopiero dobrze zaplanowany czas pozwala na prawdziwą spontaniczność! Taki to właśnie paradoks zarządzania. W dobrze ułożonym planie dnia wiemy kiedy mamy czas na pracę, a kiedy na relaks i wtedy właśnie możemy oddać się spontaniczności. Kiedy pracujemy de facto 24/24 nie masz szans na spontan!
  • Korzystaj ze wsparcia! To o czym tak często zapominamy. Chcemy wszystko robić sami i być ze wszystkim na 100%. Bycie na 100% nie oznacza zapominania o sobie. Dobre zarządzanie swoim czasem z braniem pod uwagę czasu poświęconego tylko sobie, pozwala spełniać się we wszystkich rolach dobrze. Znam matki, które chcą być najlepsze i żyją z dnia na dzień, poświęcając się innym i ciągle narzekając, że nie mają czasu i są wiecznie nieodrobione. Chciałabym powiedzieć zorganizuj sobie odpowiednio tydzień. Powiedzą mi, co Ty tam wiesz! Ale znam matki, które mają więcej dzieci, organizują sobie czas, angażują drugą połowę i są szczęśliwe, mają czas dla siebie przez co są lepsze w swoich rolach. Dzieci są nieprzewidywalne, ale paradoksalnie planując dobrze czas, sprawiamy, że łatwiej jesteśmy je w stanie okiełznać.

Dobre zarządzanie czasem pozwala zadbać o nasze zdrowie psychiczne i cielesne. Psychiczne, ponieważ nie tracimy zasobów na chaos i mnóstwo informacji. Zdrowie ciała związane jest ze stresem, który nas nie wyczerpuje, ale przede wszystkim z tym, że mamy czas i plan na dbanie o siebie!

Postaw na kolor!

Kolory naprawdę mają moc! Spróbujcie sobie przypomnieć te radosne kolorowe, letnie sukienki, czy nie czujemy się w nich pozytywnie? Dlaczego osoby, które ubierają się na czarno postrzegamy jako smutne, a tych w kolorach i wzorach za pozytywnie zakręconych? Kolory wpływają na nasze funkcje poznawcze z jednej strony,  a psyche działa na ciało! Kolory drażnią, smucą, uspokajają, wzmacniają. Od bardzo dawna kolory wpływają na nasze życie, tradycje, kulturę. Z jakiegoś powodu rezerwuje się różowy dla dziewczynek, a niebieski dla chłopców. Czarny traktuje się jako kolor żałobny, a czerwony jako kolor pożądania i seksualności. Biorąc pod uwagę energię jaką wyznaczają kolory i ich psychologiczny wpływ na nastrój, można śmiało stwierdzić, że kolory mają znaczenie w utrzymaniu zdrowia.

To w jakich kolorach jest moc, a jakich lepiej unikać?

KOLOR CZERWONY – to kolor najbardziej pobudzający i uważany za barwę miłości. Jest to kolor najbardziej ogrzewający, pobudzający i energetyzujący. Według ajuwerdy kolor ten „ogrzewa” krew w tętnicach, ożywia ją i przyspiesza krążenie, podnosi ciśnienie krwi, leczy z chorób krwi, leczy z chorób wątroby, z chorób skóry, jest pomocny przy leczeniu nadmiernego wychudzenia organizmu i braku apetytu.

KOLOR POMARAŃCZOWY – Nastraja optymistycznie i mobilizująco. Kolor pomarańczowy jest też kolorem wstrzemięźliwości, umiaru, celibatu, sublimacji ego. Kolor pomarańczowy nastraja optymistycznie, odbierany jest jako kolor ciepły i bezpieczny. Niedobór koloru pomarańczowego – czyni z człowieka nieudacznika, słabego, wywołuje syndrom ofiary. Kolor brzoskwiniowy wspomaga trawienie i odchudzanie. Mobilizuje do działania, zmniejsza poczucie krzywdy, lecz potęguje zazdrość.

KOLOR ŻÓŁTY – to kolor poznania, wiedzy, mądrości, inteligencji. Budzi inteligentne zrozumienie, oczyszcza mózg działając korzystnie na jego pracę przez co poprawia procesy logicznego myślenia, poprawia pamięć i wzbogaca intelektualnie, działa inspirująco i pobudzająco.

KOLOR ZIELONY – to kolor przyrody, uspokajający, odprężający, uspokajający, dający uczucie równowagi i harmonii dla umysłu i ciała, dlatego też ma bardzo duże znaczenie dla leczenia z chorób układu nerwowego. Kolor zielony pomaga w leczeniu z depresji, chorób nerwowych, pomaga w leczeniu bólu głowy, reguluje pracę serca, likwiduje zatory w naczyniach krwionośnych. Bardzo silnie działa na psychikę, ośrodki nerwowe, powoduje wzmożenie koncentracji, ułatwia percepcję zmysłom. Kolor zielony przywraca równowagę, odpręża, uspokaja, jest idealny na skołatane nerwy, przywraca spokój i harmonię. 

KOLOR NIEBIESKI – według ajurwedy to podstawowa barwa lecząca z bólu i kojąca, łagodząca wszelkie cierpienie. Kolor niebieski uspokaja wzburzone myśli i uczucia, sprowadza spokojny i głęboki sen, działa ochładzająco, dlatego jest wskazany we wszelkich stanach zapalenia i gorączki. Dlaczego producenci najczęściej oferują nam pościel z odcieniami błękitu? Bo niebieski relaksuje i obniża ciśnienie krwi – pomaga więc w zasypianiu. Niebieski kolor rodzi czyste i pobożne uczucia, wzmaga religijność. Kolor niebieski eliminuje egotyzm, wzmacnia wiarę, ufność, czystość, usuwa nieczyste myśli, nieufność, niewierność i krytycyzm.  

KOLOR BIAŁY – (Światło słoneczne, dzienne) usuwa ciemność, przygnębienie i depresję. Kolor biały jest kolorem ogólnoleczniczym. Działa ogólnie harmonizująco i tonująco, zapewniając równowagę w organizmie. Jeśli ktoś odczuwa potrzebę otaczania się bielą, to znaczy, że dojrzał do zmian w swoim życiu. Uwaga – nadmiar koloru białego sprawia wrażenie chłodu i izolacji.

KOLOR SZARY – Szary leczy opuchlizny i obrzęki. Odpręża, wycisza, pozwala się odizolować. Symbolizuje niezależność i opanowanie, ale wiąże się z rezerwą, niezdecydowaniem, brakiem zaangażowania. Osoby preferujące szarość charakteryzują się dużym samokrytycyzmem. Nadmiar szarości prowadzi do wyalienowania i smutku. Są kolory, które pochłaniają naszą energię, właśnie brązowy czy szary. Nadmiar brązów w ubraniu, w otoczeniu może świadczyć o zbliżającej się depresji lub ją wywołać.

KOLOR CZARNY – Czarny kojarzy się z tym, co nieznane i tajemnicze. A także z ciszą. Spowijamy się w czerń, by odgrodzić się od świata, dlatego wspomaga ona leczenie drobnych nerwic, ale nie należy jej stosować przy stanach melancholijnych i depresyjnych.

Co ciekawe, kolory stymulują różne części autonomicznego układu nerwowego odpowiedzialnego za metabolizm i wydzielanie hormonów. Wykorzystuje to zarówno medycyna niekonwencjonalna, jak i tradycyjna. Dishah Pestanji Ghadiali, hinduski fizyk i wynalazca działający w Stanach Zjednoczonych, jako pierwszy leczył pacjentów, naświetlając ich światłem słonecznym przepuszczanym przez różne barwne filtry. Chromoterapia to sposób na wspieranie terapii zdrowotnych, związanych z funkcjonowaniem ciała, ale i duszy. Warto otaczać się pozytywnymi kolorami, bo nawet jeśli nie pomogą, to na pewno ten rodzaj terapii nam nie zaszkodzi. Moim zdaniem duże znaczenie ma kwestia wiary w siłę leczenia.

W tym tygodniu skupiliśmy się na wpływie różnych czynników, które działają na nasze zmysły, na nasze zdrowie. Siła kolorów i zapachów na ciało i psyche jest naprawdę duża! Mogą działać bezpośrednio (jak sugeruje ajuwerda) lub pośrednio przez głowę do ciała! Dla mnie osobiście najważniejszy jest wpływ dotyczący zarządzania czasem. Coś co u mnie bardzo kuleje, a w co bardzo wierzę. Wierzę, że da się życie dobrze zorganizować bez względu na ilość obowiązków. Trzeba tylko podjąć decyzję i zastosować plan! A ja właśnie z tym mam problem największy- ze znalezieniem czasu na plan! Ale obiecuje poprawę! A jak u Was? Co się podobało najbardziej?

 

 

Anna Paluch
Previous

Zazdrość w miłości - jak sobie z nią radzić?

Next

PERYPETIE ZOSI. BIEGOWY ZWIERZAK.

About Author

Anna Paluch

Jestem psychologiem, psychodietetykiem, specjalistą ds. żywienia, trenerem w Psychologia w Polsce, właścicielką Gabinetu Psychodietetycznego Flow by Ania, autorką projektu “80 dni dookoła zdrowia”, E-kursów "Zaprojektuj Swój Zdrowy Styl życia", czy "Psycho dla dietetyka" ale przede wszystkim lubię i chciałabym inspirować do wprowadzania zmian w swoim stylu życia. Na zdrowie należy patrzeć całościowo i naprawdę trwałe i skuteczne efekty to wynik działań w wielu obszarach. Jednak te kroki są małe i bezbolesne, w ten sposób budują nasze nawyki i zostają z nami na dłużej w przeciwieństwie do szybkich rozwiązań i restrykcji. Szukanie sposobów dzięki narzędziom psychologicznym jak i dietetycznym w podnoszeniu jakości naszego życia jest moją pasją.

Check Also