fbpx

tomas-salas-81161

 

Upały, oparzenia i infekcje

Nastała sierpniowa fala upałów, ku rozpaczy tych, którzy marzli w lipcu nad morzem i wszystkich tych, którzy nie planują wakacji w sierpniu w Polsce, bo to już jak jesień…Ku uciesze wszystkich, którzy właśnie teraz zdołali się wyrwać na urlop. Niestety takie skrajności też nam nie służą i warto zwrócić uwagę na kilka spraw. Pisząc ten artykuł sama borykam się ze skutkami upałów w postaci infekcji, a wracając pamięcią do wczorajszej kolejki u lekarza, śmiem twierdzić, że wyjątkiem nie jestem.

Infekcje

Choroby nie są zarezerwowane tylko dla sezonu jesienno-zimowego, a lato poprzez duże różnice w temperaturach, które sobie serwujemy jest równie dobrym czasem na wylęganie się chorób. Po pierwsze winne są cuda techniki, klimatyzacja jest zbawienna w upały w zamkniętych biurach czy w samochodzie. Często jednak korzystamy z niej zbyt śmiało, zwłaszcza w samochodzie, kiedy wsiadamy do tej rozgrzanej, blaszanej puszki intuicyjnie włączamy jak najzimniejsze powietrze i co gorsze duży nawiew, który kierujemy na twarz, ręce czy klatkę. Kumulacja złego jest wtedy kiedy nie dbamy regularnie o wyczyszczenie klimatyzacji i wraz z tym zbawiennym podmuchem wiatru fundujmy sobie wlot grzybów i bakterii. Zastanawiają cię nawracające infekcje? Może to tutaj jest pies pogrzebany?  Mówię wam, chorowanie w lecie, w trakcie upałów nie jest przyjemne!

Oparzenia 

W tym tygodniu nie trzeba Grecji, żeby się porządnie spocić, opalić i …oparzyć? Nie zamierzam wchodzić w dyskusję na temat tego, czy opalanie jest zdrowe czy nie. Argumentów  za (jak chociażby dostarczenie dawki wit. D) jak i przeciwko (starzenie skóry) jest wiele, zupełnie jak z glutenem w diecie i moje zdanie jest w tych sprawach takie samo – ważny jest umiar! Podobnie jest ze stosowaniem kremów z filtrem. Jednak to słońce tak kusi i wzywa do leżenia plackiem na kocu, albo uprawiamy sport na zewnątrz i nawet się nie zorientujemy, a wieczorem dramat. Czerwona skóra, która nie pozwoli się dotknąć, pęcherze, a na dokładkę dreszcze. Co pomoże najlepiej i najszybciej? Apteczne specyfiki czy babcine metody?

  • Aloes – skórze trzeba złagodzenia i nawodnienia, a aloes się tutaj świetnie sprawdzi. Może być ten naturalny żel wyciśnięty z liścia, albo specyfik z apteki. To na co warto zwrócić uwagę, to żeby miał jak najwięcej aloesu w aloesie :), a nie mnóstwa różnych dodatków. 
  • Kefir i maślaka – czy to mit? Babcine receptury często wygrywają z innymi sposobami, tym razem słusznie. Skóra podczas oparzenia słonecznego zostaje uszkodzona oraz traci swoje naturalne kwaśne pH. Fermentowane mleczne produkty przywracają kwaśny odczyn, a dodatkowo łagodzą naruszony naskórek. Ponadto nakładane najczęściej zimne, przyjemnie chłodzą. 
  • Woda i produkty zawierające witaminy A, C i E. Warto zadbać o siebie od środka. W czasie upałów i przy oparzeniu nie zapominaj o nawodnieniu – 2 litry wody to mus. Warto też zaopatrzyć swoją dietę w produkty bogate w witaminy „skóry”. C – zapewni uszczelnienie naczyń krwionośnych, witaminy A i E są świetnym przeciwutleniaczami, dlatego mówi się o nich „witaminy młodości”. Jeżeli chcemy zregenerować skórę, taki kompleks witamin jest konieczny. Dlatego postaw na świeże kolorowe warzywa, roślinne oleje, orzechy i cytrusy. 
  • Nawilżające balsamy z olejkami. Kiedy już skóra wraca do równowagi, aby zabezpieczyć ją przed łuszczeniem i spinaniem, nawilżaj, nawilżaj i jeszcze raz nawilżaj. Dobrze sprawdzą się balsamy i masła z zawartością naturalnych olejków: kokosowy, macadamia. Warto wybrać w tym czasie również specjalistyczne produkty do pielęgnacji skóry na przykład z problemem atopowego zapalenia skóry, są bardzo nawilżające, niestety czasem aż za tłuste.

Korzystajmy rozsądnie ze słońca, bo szkoda dla jednego dnia „słonecznego” szaleństwa, zmarnować resztę pięknych dni. I najważniejsze: pijmy dużo wody i bacznie obserwujmy nie tylko siebie, ale zwłaszcza osoby starsze i dzieci. Wschody słońca i zachody również są urokliwe, może zmienić plan dnia i w największy upał pozwolić sobie na małą sjestę. 

Previous

E-kurs Psychologia dla dietetyka. Poziom 2. Podstawy psychologii w kontekście zmiany.

Next

ZADAJ SOBIE ODPOWIEDNIE PYTANIE!

About Author

Anna Paluch

Jestem psychologiem, psychodietetykiem, szkoleniowcem, autorką szkoleń stacjonarnych oraz e-kursów i webinarów psychodietetycznych dla specjalistów. Już od 5 lat prowadzę Gabinet Psychodietetyczny Flow By Ania, gdzie pomagam naprawiać relacje z jedzeniem, wspieram w wychodzeniu z zaburzeń odżywiania. Udzielam wsparcia psychologicznego w pracy z kryzysem i w pracy nad rozwojem osobistym z zakresu wzmacniania poczucia własnej wartości, pewności siebie czy stawiania granic w relacjach. Wspieram w rozwoju zawodowym w radzeniu sobie ze stresem i wypaleniem zawodowym. Pracuje holistycznie – korzystam z różnych gałęzi psychologii w oparciu o pracę z wartościami i niewspierającymi przekonaniami.

Check Also