fbpx

Kosmetyczne porządki na wiosnę

Trwa nasze kwietniowe wyzwanie, a ten miesiąc to u nas czas na szczególne zadbanie o ciało, zwłaszcza skórę, włosy i paznokcie. Dlatego zachęcam aby zrobić kosmetyczne porządki na wiosnę w stylu minimalistycznym i less waste. Spróbujesz ze mną?

Less waste w kosmetyczce po mojemu

Od jakiegoś czasu staram się robić małe kroczki w stronę ochrony naszej planety w takim zakresie w jakim może zrobić to jednostka. Chociaż wciąż daleko mi do czołówki, wychodzę z założenia, że przy tragedii jaka spotyka ziemię, każdy najmniejszy gest się liczy i podejmowane próby. Pomyślałam, że można połączyć dbanie o ziemię z dbaniem o ciało. Jak?

Nasza skóra lubi proste rozwiązanie i na szczęście przyszła też moda na zdrowy i naturalny wygląd. Przestaje być popularne solarium i wszystkie kolory tęczy w makijażu. Niestety w wielu kosmetykach wciąż mamy dodawanych mnóstwo chemicznych związków, które nie dość, że wnikając przez skórę dodają kolejny czynnik do chemii, która jest w nas i wokół nas to jeszcze wcale nie poprawiają naszego wyglądu. 

Kiedyś…

Kupowałam mnóstwo kosmetyków, półki uginały się od plastikowych (!) butelek z balsamami, odżywkami i olejkami do włosów. Osobna część to maseczki do twarzy, których i tak nie miałam kiedy używać, więc ich termin przydatności kończył się kiedy były do połowy wypełnione. Nie wspominając o kolorowych kosmetykach, zwłaszcza cienie, które są moją słabością. Każda promocja w sieciówce na balsam o zapachu, którego jeszcze nie mam była wykorzystana. Kolejna odżywka do włosów miała w końcu ich nie obciążać, a przy tym odżywić. Jeśli coś miało zapach kokosa musiałam to mieć. 

Dzisiaj…

Chyba dojrzałam i przekonuje się, że mniej znaczy więcej. Im więcej czytam na temat pielęgnacji tym bardziej przekonuje się, że dla zdrowej cery istotny jest umiar, a kolejne maseczki i specjalne kremy nie zapewnią jej gładkości. Dlatego w pielęgnacji wybrałam plan minimum. Maluję się i chce to robić, bo uważam, że odpowiedni makijaż dodaje pewności siebie i jest naszą wizytówką. Mimo, że często pracuje w domu i zdarza mi się dawać „skórze” odpocząć, to przez większość dni używam kolorowych kosmetyków. W tej kwestii też mam swoje minimum, a dzięki temu jest szybko i ładnie, tak mi się przynajmniej wydaje. Postawiłam na kosmetyki jak najbardziej naturalne i proste w składzie. Do czego więc się ograniczyłam?

  • Krem na dzień i na noc – używam Biolaven i bardzo lubię, zwłaszcza za zapach lawendy wieczorem,
  • Płyn micelarny do zmywania makijażu i uwaga w ramach less waste kupiłam wielorazowe, bawełniane płatki kosmetyczne do zmywania makijażu
  • Żel do mycia twarzy – tymiankowy od Sylveco, kolejna marka, które ufam.
  • Odświętnie peeling enzymatyczny od Sylveco, 
  • Maseczka z glinki – kupiłam glinkę w proszku i sama tworzę,
  • Żel pod prysznic Yope – trzecia ulubiona marka,
  • Balsam do ciała – Sylveco lub Biolaven
  • Szampon do włosów – Biolawen, Yope, Szampon oczyszczający – tak szamponów mam kilka i przy każdym myciu używam innego, tak jest podobno dobrze dla włosów, 
  • Odżywka do włosów – teraz już tylko jedna, na ten moment Alterra,

Staram się mieć po jednej sztuce kosmetyku, oprócz szamponu i zużywać je na bieżąco. W zakresie dodatkowej pielęgnacji stwierdziłam, że wolę sobie pozwolić raz na jakiś czas na zabieg w gabinecie kosmetycznym niż wyrzucać pełne opakowania kolejnych masek na twarz. Dlatego pod koniec kwietnia umówiłam się na mikrodermabrazję i maseczkę. Postanowiłam by domowe SPA, jeśli na takie będę mieć ochotę było jak najbardziej naturalne, a najprostsze składniki mamy…w kuchni. Oliwa, banan, ogórek, miód, awokado. Pięknie pachnie, bardzo dobrze znamy skład i nie musimy wyrzucać reszty, bo prostu ją zjemy. Tak samo można robić peeling czy olejować włosy, a wszystko stosunkowo tanim kosztem. 

Tak naprawdę myślę, że to co możemy najlepszego zrobić dla naszej skóry, to zdrowo się odżywiać, ćwiczyć i dużo ruszać na świeżym powietrzu. Dostarczenie odpowiednich składników odżywczych i mikroelementów, najlepiej zadziała od środka, a ruch poprawia ukrwienie i zachowuje nasze ciało jędrne. Kosmetyczne porządki i tak przydadzą się na wiosnę, choćby po to, by sprawdzić ile mamy zbędnych kosmetyków, którym skończyła się ważność. Jeśli dodamy do tego podstawową pielęgnację to będzie najlepsze antidotum na upływający czas i wszechobecny stres, również ten oksydacyjny, który zagraża nam od środka. 

Stres oksydacyjny na dokładkę

Aby tego było mało, nasz organizm stresuje się również poza naszą świadomością, poprzez procesy biochemiczne, które w nim zachodzą, a więc tzw. stres oksydacyjny. Stres oksydacyjny – (stres tlenowy, obciążenie tlenowe) to stan zakłóconej równowagi między wolnymi rodnikami (utleniaczami, reaktywnymi formami tlenu – RFT) a antyoksydantami (przeciwutleniaczami) w organizmie.

Utleniacze posiadają niesparowany elektron, dlatego cały czas dążą do odebrania jednego elektronu innej komórce, by go do siebie przyłączyć. Proces ten doprowadza do dezintegracji i uszkodzenia komórek.

Wolne rodniki najczęściej wiążą się z białkami i cząsteczkami DNA. Niestety taki związek nie prowadzi do niczego dobrego. Zbyt duża produkcja wolnych rodników powoduje, że organizm sam nie jest w stanie sobie z nimi poradzić w skutek czego dochodzi do powstania stresu oksydacyjnego (zwanego też stresem tlenowym). Co gorsze połączenie wolnego rodnika z inną komórką powoduje, że staje się ona również wolnym rodnikiem! Innymi słowy stres oksydacyjny w długiej perspektywie prowadzi do mutowania się komórek, gdyż nadmiar wolnych rodników uszkadza DNA, błony komórkowe oraz enzymy. Proces, który zachodzi pod wpływem utleniania możemy porównać do pozostawionego, nadgryzionego jabłka, które szybko zmienia barwę na brązową.

Stres oksydacyjny wpływa nie tylko na wygląd naszej skóry, ale też zdrowie. Wolne rodniki powodują osłabienie włókien kolagenu, budulca skóry co w efekcie prowadzi do szybszego powstawania zmarszczek, cellulitu i wolniejszego gojenia się ran. Utlenianie złego cholesterolu LDL przez wolne rodniki prowadzi do zmian miażdżycowych, a te z kolei do bardzo poważnych chorób jak choroba wieńcowa, nadciśnienie tętnicze, a nawet zawał. To tylko nieliczne następstwa spowodowane przez stres oksydacyjny.

Czynniki wywołujące stres oksydacyjny, a więc namnażanie się wolnych rodników?

  • Tłuszcze nasycone (trans, margaryny, tłuszcze utwardzane)
  • Używki (alkohol, papierosy, narkotyki)
  • Zanieczyszczenie środowiska ( toksyny, smog, opary)
  • Nowe technologie ( wpatrywanie długotrwałe w niebieskie ekrany wywołuje stres oksydacyjny w komórkach oka)
  • Intensywna aktywność fizyczna (sport wyczynowy wiąże się z namnażaniem wolnych rodników dlatego sportowcy dbają o regenerację oraz uzupełnianie w diecie minerałów oraz przeciwutleniaczy)
  • Reakcje alergii i nietolerancji pokarmowej ( zaburzenia wchłaniania składników pokarmowych powodują „konflikt” wewnętrzny, co powoduje podupadanie na zdrowiu i zabiera nasze pokłady przeciwutleniaczy)
  • Choroby autoimmunologiczne (to stany zapalne organizmu, a więc sytuacja nienaturalna dla organizmu)
  • Produkty przemiany materii (jeżeli cierpimy na zaburzanie wchłaniania, np. poprzez uszkodzoną śluzówkę jelita, nasze procesy trawienne nie przebiegają w sposób właściwy)
  • Wysoki poziom cholesterolu
  • Zaburzenia równowagi poziomu cukru we krwi i cukrzyca
  • Zaburzenia równowagi hormonalnej
  • Niedobory składników odżywczych ( restrykcyjne diety, monodiety)
  • Produkty wędzone, smażone (toksyczne substancje uboczne)

Wolne rodniki są neutralizowane przez nasz wewnętrzny system obronny w postaci enzymu peroksydazy glutationowej. Niestety z wiekiem organizm wytwarza jej coraz mniej. Jej niedobór może wynikać też z osłabienia organizmu i stanów chorobowych. Jednak możemy mieć wpływ na ilość wolnych rodników za pomocą antyoksydantów. Pierwsze co należy zrobić to zmienić dietę na bogatą w świeże owoce i warzywa. Druga kwestia to odstawienie używek w postaci papierosów i alkoholu. Trzecia to odpowiedni czas snu, odpowiedni wypoczynek i sport w formie rekreacji, gdyż wyczynowy sport wytwarza dużą ilość wolnych rodników i osoba z niedostosowanym organizmem będzie mieć z tego więcej szkód niż pożytku. Czwarta to środowisko w jakim przebywamy czyli mieszkamy i pracujemy. Im więcej wdychamy zanieczyszczonego powietrza tym więcej produkujemy wolnych rodników.

Podczas stresu oksydacyjnego wolne rodniki szukają możliwości pozyskania elektronu gdzie tylko mogą, atakują wszystko na swej drodze. Mogą uszkodzić kod DNA co prowadzi do jego zmutowania i powstawania nowotworów. Atakując ścianę komórki i niszcząc ją doprowadzają do jej śmierci. Powszechnie uważa się, że w wyniku stresu oksydacyjnego dochodzi do tak poważnych chorób jak zawał serca, udar mózgu, cukrzycy, miażdżycy, wrzodów żołądka, bezpłodności, łuszczycy i bezpłodności. Stres oksydacyjny ma też wpływ na skórę osłabiając jej włókna, co wiąże się z powstawaniem głębokich zmarszczek i cellulitu.

Jak walczyć z wolnymi rodnikami?

  • Odstawienie czynników sprzyjających namnażaniu wolnych rodników!
  • Dostarczanie przeciwutleniaczy dzięki składnikom diety!

Praktyczne wskazówki do walki ze stresem:

  • Żywność bogata w antyoksydanty,
  • Adaptogeny,
  • Kwasy omega, witaminy (A,D,E,K, B, C) ,
  • Odpowiednie nawodnienie organizmu,
  • Eliminowanie możliwych do usunięcia czynników stresogennych
  • Regularna, umiarkowana aktywność fizyczna, dostosowana do tempermentu i osobowości
  • Regeneracja poprzez sen i odpoczynek na świeżym powietrzu
  • Ograniczanie działania niebieskich ekranów!
  • Praca z emocjami, terapia antystresowa
  • Unikanie nadmiernej kontroli zachowania- bez restrykcji dietetycznych
  • Wprowadzenie zdrowej diety opartej na jakości produktów, a nie ilości.
  • Śmiech,
  • Seks
  • Zarządzanie czasem, określenie priorytetów życiowych, rozwój osobisty
  • Praca nad technikami oddechu, medytacja, ćwiczenia relaksacyjne, joga
  • Fototerapia, słońce (naturalna witamina D)
  • Regeneracja (masaż, sauna, terapie alternatywne)

Żywność odstresowująca:

  • Zawiera przeciwutleniacze (antyoksydanty)
  • Zawiera chlorofil. „Ani jednego dnia bez zielonych liści” dr M. Bircher-Benner
  • Jest bogata w witaminy i składniki mineralne
  • Zawiera składniki przeciwzapalne.
  • Jest świeża i lekkostrawna

Przykłady:

  • Seler naciowy– związki z nim zawarte powodują obniżenie hormonów stresu, które powodują kurczenie naczyń krwionośnych i wzrost ciśnienia. Ponadto zawiera imid niacyny związek o działaniu uspakajającym.
  • Pestki słonecznika– źródło potasu, witamin z grupy B oraz cynku.
  • Brązowy ryż, kasza– jako węglowodan złożony będzie wyzwalaczem hormonów szczęścia – serotoniny i epinefryny, ale w małych dawkach przez długi czas, a nie jako pik insulinowy.
  • Algi – zawierają mnóstwo substancji odżywczych, aminokwasy każdego kalibru, działają oczyszczająco zwłaszcza na wątrobę, w której magazynują się toksyny. A toksyny stresują nasz organizm, czyli algi go odstresują. Wspomagają też pracę układu nerwowego, a przecież wiemy, że kiedy głowa zmęczona to o stres łatwo!
  • Kapusta– takie niedoceniane warzywo, a jednak źródło wielu antyoksydantów, witamin A,C, E, selenu i beta-karotenu. Przeciwutleniacze walczą z wolnymi rodnikami i pomagają w przekształcaniu tryptofanu na serotoninę, która poprawia nam nastrój. A kiszona kapusta działa na jelita, a jelita jak już wiemy są źródłem wszystkiego co dobre w naszym organizmie się dzieje.
  • Migdały, gorzka czekolada, kakao– ze względu na zawartość magnezu, który wspiera funkcje nadnerczy i metabolizmu NNKT. Wiemy, że niedobory magnezu objawiają się napięciem nerwowym, drażliwością, bezsennością, obniżeniem koncentracji, a to chyba blisko tematu stresu?

Zacznijmy od porządków w kosmetyczce, a później zamiast kupować kolejny balsam do ciała albo wygładzający krem, po prostu idźmy do warzywniaka po zielone warzywa i chrupiące owoce! A domowe SPA urządźmy sobie naturalne i postawmy na relaks dla pozbycia się stresu i napięcia. Jak stworzyć takie minimalistyczne rytuały dla urody, napiszę kolejnym razem. To co robimy porządki?

 

 

Anna Paluch
Previous

Dysmorfia mięśniowa - alfabet zaburzeń odżywiania

Next

Łaknienie spaczone - pica

About Author

Anna Paluch

Jestem psychologiem, psychodietetykiem, szkoleniowcem, autorką szkoleń stacjonarnych oraz e-kursów i webinarów psychodietetycznych dla specjalistów. Już od 5 lat prowadzę Gabinet Psychodietetyczny Flow By Ania, gdzie pomagam naprawiać relacje z jedzeniem, wspieram w wychodzeniu z zaburzeń odżywiania. Udzielam wsparcia psychologicznego w pracy z kryzysem i w pracy nad rozwojem osobistym z zakresu wzmacniania poczucia własnej wartości, pewności siebie czy stawiania granic w relacjach. Wspieram w rozwoju zawodowym w radzeniu sobie ze stresem i wypaleniem zawodowym. Pracuje holistycznie – korzystam z różnych gałęzi psychologii w oparciu o pracę z wartościami i niewspierającymi przekonaniami.

Check Also