Święta bez poczucia winy

Święta bez poczucia winy (Podcast)

Musisz się nauczyć dobierać myśli tak samo, jak codziennie decydujesz co na siebie włożysz. To umiejętność, którą możesz w sobie rozwinąć.

Elizabeth Gilbert

To już jeden z ostatnich podcastów w tym roku. Dziękuje za tak liczne odsłuchania w tym roku, a w dzień Wigilii serwuje wam podcast na uspokojenie. Przynajmniej mam taką nadzieję. Bardzo bym chciała żeby dla nas wszystkich to były Święta bez poczucia winy z powodu jedzenia. Wiem też, jak wiele osób z tym problemem się boryka. Nie przekonam cię kilkoma zdaniami, bo praca nad powrotem do zdrowej relacji z jedzeniem wymaga czasu i pracy. Mam jednak nadzieję, że po odsłuchaniu tego podcastu będzie ci choć trochę łatwiej i zmotywujesz się do naprawy tej toksycznej często relacji z jedzeniem.

Mniej przygotowywania

Bardzo często powtarzam to i powiem raz jeszcze, że jednym z najlepiej sprawdzonych mechanizmów dla samokontroli jest unikanie pokusy. Skuteczność dystansowania się od tego, co może przynieść nam natychmiastową gratyfikacje zostało potwierdzone w licznych badaniach. Ważne są dwie zmienne, które dokładnie obserwujemy odnosząc się do najbardziej znanego eksperymentu z piankami Marshmallow, mówiłam już o nim w jednym z podcastów. To czy dzieci sięgały po piankę, czy powstrzymały się oczekując na nagrodę po jakimś czasie zależało od dostępności pięknej i puszystej pianki w zasięgu ręki, ale i od tego jak one w tym środowisku się czuły. Jeszcze inna wersja eksperymentu opierała się na zaburzonych warunkach w pokoju eksperymentu: była zmienna temperatura, hałas, co sprawiało, że dzieci były rozdrażnione i zestresowane. Okazało się, że te dzieci, które wcześniej oparły się pokusie, w trudnych warunkach pokusie się poddały. Z jednej strony sam widok jedzenia może zaburzać naszą samokontrolę, a z drugiej strony wiele zależy od tego jak się czujemy. Jeśli czujemy, że sami nie damy rady, zmieńmy to co na zewnątrz – ograniczmy dostęp. Przejadanie się w Święta to często wynik nadmiaru przygotowywanego jedzenia i dodatkowo licznych odwiedzin. Pozostaje kwestia nie marnowania jedzenia, które trzeba wrzucić w siebie jak w śmietnik bo do śmietnika nie wypada. A może po prostu nie przygotowywać tak wiele? Ja od jakiegoś czasu dzielę się z mamą jedzeniowymi obowiązkami, każda z nas chce coś zrobić. Dlatego robimy po jednej rzeczy i wymieniamy się po połowie. Jeżeli i tak wiesz, że większość świątecznego czasu spędzisz u rodziny, to nie przygotowuj tylko dlatego, że są Święta i lodówka ma być pełna. To generuje podwójne poczucie winy – w związku z przejadaniem się i z marnowaniem jedzenia. Przypomnij sobie ile jedzenia zostało w tamtym roku, dostosuj ilość do możliwości, a nie do tego, co wypada mieć w Święta w lodówce.

Trzymaj się planu

A raczej trzymaj się regularności. Tak naprawdę nie liczy się to czy na śniadanie zjesz sałatkę jarzynową z chlebem, czy hiper fit owsiankę. Kaloryczność tych potraw może być zbliżona, liczy się regularność i umiar w jedzeniu. To, że są Święta nie oznacza, że nie ma sensu trzymać się żadnych zasad. Wręcz przeciwnie, regularność sprawi, że nie będziemy się przejadać i jeść łapczywie. Spokojnie możesz korzystać z tych potraw podczas komponowania poszczególnych posiłków. Pierogi z kapustą mogą być tak samo dobrym obiadem jak łosoś z brokułami. Traktuj te dni wyjątkowo pod względem tego, co zjadasz, ale nie traktuj wyjątkowo z powodu ilości czy zaprzepaszczenia swojego zdrowego sposobu odżywiania. To właśnie takie podziały na dobre i złe dni, dobre i złe produkty, grzeczne i niegrzeczne pod względem tego, co jedzą dziewczyny najbardziej zaburza naszą relacje z jedzeniem i generuje poczucie winy. Pewnie zjesz dodatkowego sernika czy makowca w godzinach, w których normalnie nie jesz, ale to nie szkodzi, jeśli przez większość czasu będziesz podchodzić zdroworozsądkowo i nie będziesz przejadać się tylko dlatego, że jutro kończą się Święta.

Nie dziel jedzenia na dobre i złe

Te odwieczne podziały generują najwięcej poczucia winy. Pierogi, sernik, chałka czy sałatka z majonezem to złe produkty. Jeśli je zjem to popełniam dietetyczny grzech. Jestem beznadziejna bo nie wystarczył mi jeden kawałek na 3 dni Świąt. Jak zjem pierogi to nie będę już mogła makowca, bo wyczerpie limit na złe produkty. Ale ten makowiec tak dobrze smakuje tylko w Święta. Zjadłam. Jestem beznadziejna. Jezus Maria muszę sprawdzić, ile to ma kalorii. Beata Kozidrak śpiewająca kolędy przegrywa z aplikacją do liczenia kalorii. Nie popełniasz grzechu, o ile nie zjesz zbyt dużo. Nie popełniasz grzechu jeśli jesz pierogi, bo jesteś głodna, a nie dlatego, że się zmarnuje. Jeśli już chcesz stosować podziały, rób to mądrze. Zanim sięgniesz po kolejny kawałek zakazanego owocu zastanów się, dlaczego chcesz to zjeść? Głód to dobry powód. Ochota na mały kawałek do kawy to również dobry powód. Ciasto, które mama robi tylko w Święta to dobry powód. Jedzenie dlatego, że od jutra nie będę mogła, to zły pomysł. Jedzenie, bo inaczej trzeba będzie wyrzucić to też zły pomysł. Jedzenie bo jestem beznadziejna skoro zjadłam już tyle „zakazanych” rzeczy to również zły pomysł. Jedzenie by ukryć nieprzyjemne emocje wywołane słowami usłyszanymi przy świątecznym stole to totalnie zły pomysł! Widzisz różnicę? Ciesz się tym ulubionym jedzeniem, spróbuj różnych potraw po kawałku, odrzuć poczucie winy bo nie masz powodu by go czuć, skup się na ludziach, tych dobrych, którzy są wokół. Tych toksycznych unikaj, a nie objadaj się z ich powodu!

Możesz jeść też po Świętach

Ta wskazówka dotyczy bezpośrednio zasady powyżej. Nie dziel jedzenia na dobre i złe i nie traktuj okresu świątecznego jako czasu zupełnie bez zasad, po to by po Świętach wprowadzać żywieniowe restrykcje. Popadanie w skrajności to w każdej sferze naszego życia nienajlepsza strategia. Oczywiście, że w Święta pozwalamy sobie na pewne odstępstwa najczęściej przez to, że to czas spotkań, świątecznych kolacji czy obiadów. Nie musisz jednak czuć presji, że to sprawi, że gwałtownie przytyjesz. Jeśli nie będziesz się skrajnie przejadać, zadbasz o minimum ruchu nie ma na to szans. Gorsze dla naszego metabolizmu i również dla głowy jest przeplatanie okresów jedzenia dużo więcej i wprowadzania detoksów czy restrykcji. Nie potrzebujesz tego, nasze ciało tego nie lubi. Nasze ciało i głowa lubi kiedy jest stabilnie, kiedy nie musi przygotowywać się na okresy głodu i sytości. Jeżeli nie będziesz traktować tego czasu jako specjalny czas na jedzenie tego, czego później nie wolno zjesz po prostu mniej. Wystarczy pomyśleć, że naprawdę jestem już syta i ta ryba po grecku to już będzie za dużo. Ale to nic, mogę przygotować taką rybę za tydzień. Każdy z tych produktów możesz zjeść w każdy inny dzień roku. Oczywiście atmosfera Świąt sprawia, że smakują trochę inaczej. To jednak nie powód by się przejadać. Możesz jeść każdą z tych potraw w jakiś inny dzień. To nie jest specjalny okres ochronny. Od ciebie zależy jak potraktujesz te wszystkie produkty świata. Według zasady dobre i złe, czy według zasady codzienność 80/20?

Waga nie tylko od Święta

Tak, prawdopodobnie zjesz w Święta trochę więcej. Nie oszukujmy się, po prostu to zaakceptujmy. Owszem waga może pokazać trochę więcej, tutaj też nie będę ci ściemniać. Ale to od ciebie zależy czy w związku z tym wpadniesz w panikę, czy postarasz się zrozumieć ten proces i go zaakceptować? Po pierwsze potrawy świąteczne są często bardzo sycące i ciężkostrawne stąd to uczucie ciężkości, które wcale nie oznacza spektakularnego wzrostu wagi. To mogą być wzdęcia i reakcja na groch z kapustą. Nawet jeśli pokusisz się o kontrolę wagi i pokaże więcej, twoim zdaniem dużo więcej, to wcale nie oznacza, że tak już zostanie. Właśnie z tego powodu nie powinniśmy się ważyć częściej niż raz w tygodniu. Takie dzienne wahania wagi to po prostu kwestia wypełnienia jelit, nawodnienia, fazy cyklu u kobiet. Jeżeli chcemy zaobserwować realne zmiany lepiej jest ważyć się rzadziej i korzystać np. z analizatora składu ciała, który wskaże nam zmiany w zawartości tkanki tłuszczowej. Pamiętaj, że regularna nawet niewielka dawka ruchu, coś na wzdęcia i kompot z suszu pomogą zniwelować to uczucie przytycia. Najważniejsze jest nie to, co pokazuje waga, ale to jak ty się czujesz w swoim ciele. Nawet najmniejszy wynik na wadze nie poprawi twojej samooceny, jeśli nie zaakceptujesz że nasze ciało podlega wielu zmianom w toku życia, czy chociażby na przestrzeni miesiąca. A już napewno Święta nie powinny powodować u ciebie poczucia, że twoje samopoczucie będzie uzależnione od liczb na wadze i ilości zjedzonych kalorii.

Te przekonania dotyczące jedzenia i tycia w czasie Świąt dotyczą wiele osób. Część z nas rozumie, że są błędami myślenia wynikającymi z naszego ogólnego podejścia do diet i odchudzania. To wymaga cierpliwej zmiany myślenia o jedzeniu. Wiem, że nie zmienię twojego myślenia i obaw jednym podcastem. Pamiętaj jednak, że to od ciebie zależy w jakim samopoczuciu przeżyjesz te Święta. Niech to będzie magiczny czas, radosny i obfity przede wszystkim w przeżycia. Jedzenie niech będzie miłym tłem, dodatkiem, przyjemnością. Ciesz się przygotowywaniem, zrób tyle ile wiesz, że wykorzystasz. Pamiętaj, że możesz te potrawy jeść również w lutym, nawet w maju. Możesz w rozsądnych ilościach delektować się nimi w Wigilię. Jedzenie niech będzie po prostu jedzeniem. A Święta niech będą wspaniałe mimo tego, że ten 2020 dał nam popalić. Spokojnych i zdrowych Kochani!

Serdecznie zapraszam do odsłuchania podcastu oraz subskrybcji mojego kanału na Spotify oraz iTunes.Czekam na pierwsze opinie i będę szalenie wdzięczna za rekomendacje na iTunes.

Anna Paluch
Latest posts by Anna Paluch (see all)